Dzisiaj ta mała, czarna kluska jest dużym, pięknym psem w typie owczarka, o imieniu Pazur. Jego ulubione zajęcie to współpraca z człowiekiem. Najbardziej lubi grę piłkami. Jedną piłkę trzyma w pysku drugą kopie łapami, na przemian z człowiekiem. Uwielbia też, kiedy człowiek rzuca mu jedną z nich, a on może wysoką po nią wyskoczyć i przynieść. Jest inteligentny, szybko się uczy, uważnie słucha i obserwuje. Jest mało szczekliwy, zrównoważony, a przy tym pogodny i łagodny. Ma swój dom, ogródek, trzy miski, dwie budy, kota i co najważniejsze swoich ludzi, którzy o niego dbają.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Pazuro i ja
Pazur to podrzutek. Kiedy był jeszcze małą kluseczką z dużymi łapkami, ktoś przerzucił go przez płot.
Dzisiaj ta mała, czarna kluska jest dużym, pięknym psem w typie owczarka, o imieniu Pazur. Jego ulubione zajęcie to współpraca z człowiekiem. Najbardziej lubi grę piłkami. Jedną piłkę trzyma w pysku drugą kopie łapami, na przemian z człowiekiem. Uwielbia też, kiedy człowiek rzuca mu jedną z nich, a on może wysoką po nią wyskoczyć i przynieść. Jest inteligentny, szybko się uczy, uważnie słucha i obserwuje. Jest mało szczekliwy, zrównoważony, a przy tym pogodny i łagodny. Ma swój dom, ogródek, trzy miski, dwie budy, kota i co najważniejsze swoich ludzi, którzy o niego dbają.
Dzisiaj ta mała, czarna kluska jest dużym, pięknym psem w typie owczarka, o imieniu Pazur. Jego ulubione zajęcie to współpraca z człowiekiem. Najbardziej lubi grę piłkami. Jedną piłkę trzyma w pysku drugą kopie łapami, na przemian z człowiekiem. Uwielbia też, kiedy człowiek rzuca mu jedną z nich, a on może wysoką po nią wyskoczyć i przynieść. Jest inteligentny, szybko się uczy, uważnie słucha i obserwuje. Jest mało szczekliwy, zrównoważony, a przy tym pogodny i łagodny. Ma swój dom, ogródek, trzy miski, dwie budy, kota i co najważniejsze swoich ludzi, którzy o niego dbają.
wtorek, 14 lipca 2015
poniedziałek, 15 czerwca 2015
piątek, 29 maja 2015
piątek, 8 maja 2015
List
Drogi Panie X.,
dziękuję.
Rozmowy z Tobą wiele wniosły w moje życie. Zarówno te
długie i nasączone treścią jak i te zamglone, czasem niemal przezroczyste.
Dziękuję za szczerość, czas, cierpliwość, obecność i ten Twój
przenikliwy wzrok utkwiony we mnie niezdarnie mówiącej, próbującej poskładać
mój pokawałkowany świat w sensowną całość.
Dziękuję za Twój spokój.
Dziękuję za to, że zawsze uważnie słuchałeś i słyszałeś.
Dostrzegasz to co prawie niewidoczne, pozornie przeciętne, potocznie nieważne. Ty widzisz w tym początek, czasem koniec, sens, znaczenie, wartość, klucz do zamkniętych drzwi.
Dostrzegasz to co prawie niewidoczne, pozornie przeciętne, potocznie nieważne. Ty widzisz w tym początek, czasem koniec, sens, znaczenie, wartość, klucz do zamkniętych drzwi.
Dyskretnie zaglądasz w ludzkie serca, przyznaj… i robisz to z wielkim szacunkiem i
wrażliwością.
Lubiłam patrzeć jak zauważasz to co nieśmiałe, schowane, jak
sprawiasz, że ludzie się uśmiechają, nawet w chwilach dla nich trudnych.
Myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą, że stanąłeś na
mojej drodze, że dane mi było Cię poznać.
Proszę nie zmieniaj się ani trochę.
Wiem, że musisz odejść, czekają na Ciebie inni.
…ale zostań proszę, jeszcze na krótką chwilę, dokończ herbatę z cytryną.
…ale zostań proszę, jeszcze na krótką chwilę, dokończ herbatę z cytryną.
piątek, 24 kwietnia 2015
Światło
Poranne metro, tłok i ścisk. Do wagonu wsiada para z psem. On trzyma w ręku białą laskę, Ona smycz psa, czarnego labradora – ich oczy. Oboje są młodzi, atrakcyjni i niewidomi od urodzenia. Zapraszam ich, aby usiedli na moim miejscu. Dziewczyna pyta mnie gdzie ono jest. Nieporadnie przestawiam szybko mój widzący umysł na inną rzeczywistość. Intuicyjnie ujmuje jej wyciągniętą dłoń i naprowadzam ją na właściwe miejsce. Nie przyszło mi do głowy na czas, że Ona może sobie nie życzyć, aby brać ją za rękę, że powinnam najpierw zapytać. Schematy myślenia i reagowania są silne. Świadomość czasem nie nadąża, a rzeczywistość niewidomych jest kompletną abstrakcją dla widzącego. Pani z laptopem siedząca obok mnie także szybko ustąpiła miejsca, więc On i Ona mogli wygodnie usiąść.
Patrząc na nich, jak trzymają się za rękę, jak On głaszcze ją po głowie, jak całuje ją w czoło, jak szepcze coś do ucha, patrząc jak Ona się uśmiecha i kładzie głowę na jego ramieniu, pomyślałam o ich miłości, jak bardzo można kochać człowieka, którego nigdy się nie widziało. To zupełnie inny wymiar miłości. To zupełnie inny wymiar życia.
Jechali metrem, nie widząc nic zupełnie, nie bali się, do niego wsiąść, nie bali się wyruszyć przed siebie, wyjść z domu, wyjść na ulicę, wejść w rozbiegany tłum ludzi, podjęli ryzyko, aby zrealizować swoje zamierzenia, plany, pragnienia. Ilu z nas, którzy mamy wszystko nie podejmuje żadnych wyzwań ani działań, bo się boimy ? Mamy wszystko co potrzeba, a stoimy często w miejscu, chociaż chcielibyśmy iść. Oni się nie bali, a nawet jak się bali to podjęli próbę, działali, wsiedli do metra, możliwe, że z doświadczeniem wielu porażek i nieudanych prób, w stresie mniejszym lub większym, działali, szli przed siebie.
Wysiadali na stacji Centrum. Ona wstała, powiedziała cicho „siad” pies szybko usiadł przy jej nodze patrząc na nią uważnie. Powiedziała wesoło „Jaki grzeczny pies! Już dawno nie WIDZIAŁAM takiego grzecznego psa!”. Uśmiech rozświetlił jej twarz. Jej radość, dystans do rzeczywistości i cudowne poczucie humoru rozświetliły moje serce.
Niezwykła niewidoma paro, którą spotkałam w porannym metrze - jesteście dzisiaj moim światłem.
Patrząc na nich, jak trzymają się za rękę, jak On głaszcze ją po głowie, jak całuje ją w czoło, jak szepcze coś do ucha, patrząc jak Ona się uśmiecha i kładzie głowę na jego ramieniu, pomyślałam o ich miłości, jak bardzo można kochać człowieka, którego nigdy się nie widziało. To zupełnie inny wymiar miłości. To zupełnie inny wymiar życia.
Jechali metrem, nie widząc nic zupełnie, nie bali się, do niego wsiąść, nie bali się wyruszyć przed siebie, wyjść z domu, wyjść na ulicę, wejść w rozbiegany tłum ludzi, podjęli ryzyko, aby zrealizować swoje zamierzenia, plany, pragnienia. Ilu z nas, którzy mamy wszystko nie podejmuje żadnych wyzwań ani działań, bo się boimy ? Mamy wszystko co potrzeba, a stoimy często w miejscu, chociaż chcielibyśmy iść. Oni się nie bali, a nawet jak się bali to podjęli próbę, działali, wsiedli do metra, możliwe, że z doświadczeniem wielu porażek i nieudanych prób, w stresie mniejszym lub większym, działali, szli przed siebie.
Wysiadali na stacji Centrum. Ona wstała, powiedziała cicho „siad” pies szybko usiadł przy jej nodze patrząc na nią uważnie. Powiedziała wesoło „Jaki grzeczny pies! Już dawno nie WIDZIAŁAM takiego grzecznego psa!”. Uśmiech rozświetlił jej twarz. Jej radość, dystans do rzeczywistości i cudowne poczucie humoru rozświetliły moje serce.
Niezwykła niewidoma paro, którą spotkałam w porannym metrze - jesteście dzisiaj moim światłem.
piątek, 17 kwietnia 2015
Wieczór filmowy: "Dziennik z podróży"
"Dziennik z podróży" to film o fotografowaniu, o przyjaźni, o ludziach i o życiu. Ciepły, wrażliwy, piękny obraz niezwykłej podróży 82-letniego Tadeusza Rolke (polski artysta fotografik, prekursor polskiej fotografii reportażowej) oraz 15-letniego Michała zafascynowanego fotografią.
W całości i legalnie film można obejrzeć tutaj: http://ninateka.pl/film/dziennik-z-podrozy-piotr-stasik
W całości i legalnie film można obejrzeć tutaj: http://ninateka.pl/film/dziennik-z-podrozy-piotr-stasik
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















