wtorek, 25 listopada 2008

Kraków - miasto przyjaźni


Pojechaliśmy do Krakowa, aby przemyśleć sprawę przyjaźni, czy istnieje między kobietą a mężczyzną, jaka wtedy jest, co tak na prawdę oznacza, jakie są jej objawy.
Pojechaliśmy do Krakowa aby się zaprzyjaźnić.
Pod swój dach przygarnęli nas Ojcowie Dominikanie oraz "Beczka" - Duszpasterstwo Akademickie. Gdyby tego nie zrobili z całą pewnością zasypały by nas zaspy śniegu, bowiem Kraków zamienił się nagle w Narnię.
Ojcowie oprowadzili nas po zakamarkach swojego klasztoru na Grodzkiej, który w swej historii i teraźniejszości jest bardziej niezwykły niż można to sobie wyobrazić, pokazali starodruki, których na co dzień zobaczyć się nie da, ugościli nas w ciepłych salach duszpasterstwa, pokazali gdzie jest przytulna kuchniojadalnia i duża sala z bardzo dużym stołem, poczęstowali świeżym pieczywem i ciepłym mlekiem.
O przyjaźni między kobietą a mężczyzną rozprawiano trzy dni i dwie noce, w pociągu, przy śniadaniu, obiedzie i kolacji, włócząc się po ciasnych uliczkach i przytulnych kawiarniach Krakowa. Na pytanie, czy istnieje i jest możliwa jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Definicja? też jej nie ma. Jest kwestią indywidualną każdego z nas, tajemnicą zaistniałą w relacjach między dwojgiem ludzi. Nierzadko też najzwyczajniej bierze za rękę i prowadzi do przodu, ku MIŁOŚCI.













2 komentarze:

adamo pisze...

fajne to pierwsze zdjecie Krakowa zima :) Zazdroszcze ci strasznie tych wycieczek, bo widze ze co chwile jestes w innym miejscu Polski. I podoba mi sie twoj styl pisania. Oby tak dalej! :)

pozdrawiam
adamsalej

karolina pisze...

:) polecam takie wycieczkowanie, warto, choćby nie wiem co!
pozdrawiam *