środa, 20 maja 2009

wystarczy drgnienie ...


Patrzyłam na tą okładkę wiele razy. Zanim jeszcze przeczytałam książkę widziałam tylko czerwone wypukłe serce. W końcu skończyłam ją czytać, zamknęłam, po dłuższej chwili odwróciłam ją w rękach i dostrzegłam, po raz pierwszy z czego na prawdę jest to serce. Poczułam smutek i wkurzającą bezradność.
Od samego początku do końca książka trzyma w napięciu.
Wzięłam ją do ręki na chwilę, zaczęłam czytać... i przeczytałam prawie całą, stojąc przy empikowej półce.
Książka sprowadza na ziemię i mocno stawia na nogach, wytrąca z naiwności, potrząsa, pokazuje jak wiele od nas zależy, jak ogromny mamy wpływ na los innych, a jak trudno nam wpływać na nasz własny. Mówi też o wartości prawdy i prostoty. A ten niepozorny tytuł zaczyna się w pełni rozumieć dopiero po przeczytaniu całości.

Warto ją przeczytać, może będzie właśnie tym drgnieniem, które sprawi, że nasz los będzie inny, niż ten który ma się zdarzyć z dzisiejszego punktu widzenia.




5 komentarzy:

Bardos pisze...

Gdybyś była recenzentką książek, ludzie nie wychodzili by z czytelni - OKŁADKA bardzo pomysłowa, a OPIS zachęca do przeczytanie tego co jest za okładką.

sajmon pisze...

Hmmm... książka jest wyjątkowa... prawdziwa, uderzając i otwierająca oczy na to, na co nie chcemy patrzeć.

Pozdrawiam
sajmon

karolina pisze...

: )

adamo pisze...

tez zawsze uwazalem ze nasza Karolina ma zdolnosci pismienne czy jak to sie tam nazywa... czasem jej tego zazdroszcze ;P

karolina pisze...

Adamo, Tobie też można nie jednego pozazdrościć :)